www.zahorski-jacek.pl


Sekty ekonomiczne

"Metodą zyskania dochodów i udziału sekty w życiu ekonomicznym jest przejęcie przez nią części udziałów w firmach i zakładach pracy. "Der Spigel" np. podał w 1994 r, że "Świadkowie Jehowy otrzymują pokaźne wpływy z niejasnych transakcji handlowych i interesów, m.in. sprzedaży programu komputerowego "Meps" dla IBM Company."

(...)

Niewspółmiernie największe korzyści z ekonomicznej działalności sekty czerpią jej przywódcy i grupa kierownicza. Przykładowo: J.F. Rutheford, reformator Badaczy Pisma Świętego, wzorem swego poprzednika, założyciela sekty - Ch.T. Russella, nie posyła zmartwychwstałych proroków "za zasłonę". Zmienił wcześniejszą doktrynę, twierdząc, że zmartwychwstali prorocy będą mieli własne ludzkie ciała. Konsekwentnie do tego twierdzenia, nakazał on zbudować, kosztem organizacji, komfortową willę-pensjonat, wyposażyć go w nowoczesne urządzenia, zasadzić duży ogród, zakupić dwa samochody (marki Lincoln i Ford). Wszystko to z myślą o zmartwychwstałych prorokach. Dom "dla proroków" powstał w pięknej dzielnicy San Diego (Kalifornia). Tymczasowo, w okresie oczekiwania na zgłoszenie się zmartwychwstałych proroków, zamieszkał w nim sam Rutheford. Zapłacił organizacji, za całość domu, otoczenia i wyposażenie, dziesięć dolarów. W ten sposób stał się rejentalnym właścicielem posesji.

Badacze sekt zwracają uwagę, że niektóre z nich są organizowane i prowadzone na zasadzie firmy dochodowego przedsiębiorstwa. Przykładem mogą być Świadkowie Jehowy - działają poprzez legalne korporacje: Watchtower Bibie i Tract Society, Inc. (Nowy Jork) oraz International Bibie Student's Association (Anglia). Mają one swojego dyrektora, który jest ich międzynarodowym przywódcą. Na czele stoi grupa decydentów, kierownictwo. Podlegają im "służebnicy religijni", a im z kolei "rejonowi służebnicy" odpowiedzialni za lokalne tzw społeczności spotykające się w "królewskiej sieni". Na czele każdej z nich stoi "służebny kierownik" podlegający "rejonowemu służebnikowi". Kierownikowi podlega "rada służebna", zajmująca się wizytami domowymi. Czasami artykuły, które proponują, są niezwykłe, np. Russell sprzedawał, po 2 dolary za kilogram, cudowną pszenicę, która miała przynieść pięciokrotnie wyższy plon od innych odmian. Gazetę, która podawała w wątpliwość to twierdzenie, podał do sądu z żądaniem odszkodowania w wysokości 100 tys. dolarów. Proces jednak przegrał, gdyż specjaliści nie znaleźli w ziarnie żadnych śladów niezwykłości".

źródło: www.deon.pl


Strażnica z 15 listopada 2011 roku apeluje o pieniądze:

 

 

 

JAK JEST FINANSOWANY KOLPORTAŻ STRAŻNICY?

Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.

Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją,

skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy.

Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

(Łukasza 12:32-34, BT)

 

Autor: Jacek Zahorski                                                                                                                           Głogów, dnia 13 listopada 2014 roku


Czy kolportaż publikacji Świadków Jehowy w Polsce przynosi zyski? Jeśli tak to komu?

Swego czasu stała się bardzo popularna w Polsce plotka jakoby amerykańska centrala świadków Jehowy płaciła głosicielom za czas poświęcony na chodzenie "od domu do domu" i kolportaż literatury Towarzystwa Strażnica. Sam osobiście byłem wielokrotnie pytany ile dostaję dolarów za to 'głoszenie"? Oczywiście plotka odwracała uwagę od stanu faktycznego i była bardzo wygodna Towarzystwu Strażnica. Jak się okazuje przepływy pieniężne mają miejsce, kierunek jednak jest odwrócony w drugą stronę: to głosiciele mają nałożony moralny obowiązek zapłacić za pobraną dla siebie literaturę, ale nie tylko dla siebie, również za literaturę pobraną do rozpowszechniania podczas "pracy pańskiej". Zatem to 124 tysiące głosicieli w Polsce wpłaca pieniądze Strażnicy, która czerpie zyski z ich darmowej pracy.

Zachęcam do zapoznania się z treścią listu z dnia 1 maja 2000 roku do wszystkich gron starszych, dotyczącego pokrywania kosztów publikacji:

Jak widać sprawa ma się zupełnie odwrotnie niż gosiła plotka. Ciało Kierownicze Świadków Jehowy nakłania swoich wiernych do przekazywania nie tylko pieniędzy, ale również wszelkich wartościowych rzeczy, szczególnie nieruchomości i aktywów finansowych, takich jak: upoważnienie Strażnicy do dysponowania ubezpieczeniem na życie albo środkami zgromadzonymi na rachunkach bankowych,  darowizny akcji i obligacji. Do takiego postępowania często nawołują  publikacje wydawane przez Strażnicę. Oto przykład jednej z nich:


Jak się to ma do rad udzielanych głosicielom na łamach Strażnicy z 1 sierpnia 2006 roku, str 16, w artykule "Bojaźń Boża - Karcenie ku mądrości”, gdzie czytamy:

"Jakże smutne byłoby uświadomienie sobie w podeszłym wieku, że całe życie upłynęło nam na czczych, bezsensownych dążeniach! Gromadzenie dóbr, któremu towarzyszy „zamieszanie”, z pewnością nie jest mądre. O ileż lepiej poznać tajemnicę poprzestawania na tym, co się ma, i żyć zgodnie z tą zasadą! Prawdziwe zadowolenie daje bojaźń przed Jehową i utrzymywanie bliskiej więzi z Nim, a nie posiadanie majątku (1 Tymoteusza 6:6-8)".

Inny przykład porad dotyczących bogactwa znajdziemy w Przebudźcie się z dnia 8 kwietnia 2003 roku, str 21, w artykule "Czym jest materializm?" Czytamy tam:

"Chrześcijanie — bez względu na swą sytuację finansową — starają się nie wpaść w pułapkę materializmu. Moc bogactwa jest zwodnicza i może zniszczyć usposobienie duchowe (Mateusza 13:22). Nawet nie zdając sobie z tego sprawy, moglibyśmy zacząć zabiegać o korzyści materialne kosztem spraw duchowych. A konsekwencje byłyby bardzo przykre (Przysłów 28:20; Kaznodziei 5:10). Dlatego chrześcijanie robią mądrze, gdy analizują, czemu w życiu przyznają pierwszeństwo. Osoby usposobione duchowo — niezależnie od tego, czy są bogate, czy biedne — postępują zgodnie z zachętą Pawła, by swą nadzieję opierać nie „na niepewnym bogactwie, lecz na Bogu, który obficie dostarcza nam wszystkiego dla naszego pożytku” (1 Tymoteusza 6:17-19)".

Jest wiele przykładów na to, że Świadkowie Jehowy w Polsce gromadząc dobra krzywdzą innych: Państwo Wieslawa i Kazimierz Cymerys, 80-latkowie ze Skarżyska-Kamiennej, którzy próbują odzyskać swoje dobra.

Jak widać Ciału Kierowniczemu Świadków Jehowy łatwiej jest udzielać rad innym niż samemu żyć zgodnie z przedstawioną w swoich publikacjach zasadą, by czerpać zadowolenie z bojaźni przed Jehową zamiast z gromadzenia pieniędzy, nieruchomości, akcji, obligacji i ubezpieczeń finansowych. Po raz kolejny Towarzystwo Strażnica stosuje podwójną moralność, inną dla siebie.

Podkreślić również tu trzeba, że zamieszczona wyżej Strażnica z 15 listopada 2013 roku, a także Strażnica z 15 listopada 2011 roku, przeczy zapewnieniom publikacji z 1 lipca 2013 roku, str 4, że nigdy nie apeluje o pieniądze:


 

Zasadne zatem jest pytanie: Czy Świadkom Jehowy można zaufać?


Podziel się na mediach społecznościowych